Mam w biblioteczce półkę z ulubionymi książkami. Gdy czytam, lubię podkreślać fragmenty, które zwróciły moją uwagę, a potem do nich wracać.
Dzisiaj przechodziłam obok, wzięłam książkę "Posiew Kontemplacji" Thomasa Mertona, otworzyłam na losowej stronie i przeczytałam zaznaczony wcześniej fragment:
"Jeśli piszesz dla Boga, dotrzesz do wielu ludzi i przyniesiesz im radość.
Jeśli piszesz dla ludzi - zarobisz trochę pieniędzy, dostarczysz komuś trochę radości i na krótko wywołasz w świecie trochę szumu.
Jeśli piszesz dla siebie, możesz przeczytać, co napisałeś, a po dziesięciu minutach zdejmie cię takie obrzydzenie, że zapragniesz umrzeć"
Od dłuższego już czasu czuję taką wewnętrzną potrzebę niesienia ludziom radości i nadziei. Zastanawiałam się, czy się z nimi spotykać, czy pisać, aby przeczytane słowa zapuszczały korzenie. Choć wielkich zdolności do pisania nie mam, to wielką potrzebę już mam.
Za oknem pada śnieg, jest cicho. Lubię ciszę, bo cisza oczyszcza, leczy, integruje. Daje to, czego żadna aktywność nie może dać - wewnętrzne ukojenie i wyciszenie gonitwy myśli. Cisza porządkuje umysł i serce.
Jak znaleźć ciszę?
W samotności, od której tak wielu ludzi pragnie uciec w aktywizm. Na spacerze w parku, lesie, na świeżym powietrzu. W domu, w pokoju za zamkniętymi drzwiami, bez telefonu, radia, telewizora czy internetu. Wybierz to, co najbardziej ci odpowiada, poszukaj swojego miejsca i czasu.
I zacznij się delektować...PEŁNIĄ
Cisza nie jest brakiem, ale jest pełnią, jest odkrywaniem siebie, piękna otaczającego nas świata, naszego miejsca w tym świecie, w którym zostaliśmy stworzeni Z MIŁOŚCI DO MIŁOŚCI. Odkrywaniem jego celowości, tu nie ma chaosu, przypadku, wszystko jest po coś, wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Wszystko jest nauką i drogą, drogą do siebie i do Boga. Ja jestem w Nim, a On we mnie.
Cisza to poznawanie siebie. Dla wielu cisza jest otchłanią – czymś bolesnym i pustym, gdzie pojawia się STRACH. Strach przed wszystkim. Cisza bez Boga jest pustą, przerażającą otchłanią i wielką niewiadomą, która budzi lęk. To spotkanie z prawdą o sobie w momencie, gdy nie ma obok ciebie bezwarunkowej MIŁOŚCI. Poznanie prawdy o sobie bez obecności bezwarunkowej MIŁOŚCI jest nie do uniesienia.
Czy piszę dla Boga?